piątek, 3 stycznia 2014

Opowiadanie o Rydellington :3

Pewnego zimowego dnia Ellington Ratliff postanowił odwiedzić swoją przyjaciółkę Rydel Lynch z ,którą miał dziś pisać piosenkę. Zapukał do drzwi, a otworzył je nie kto inny niż Ross.
- Elo. - powiedział blondyn.
 - Siema, jest Rydel.?
 - A po co chcesz się z nią spotkać.? - odpowiedział Ross.
 - Bo mamy do napisania piosenkę do szkoły. - tłumaczył się brunet.
- Too, zapraszam. - odpowiedział osiemnastolatek i otworzył drzwi tak szeroko, jakby Ell był królem.
-Dzięki-powiedział brunet i poszedł w stronę królestwa blondynki.Miał już wchodzić kiedy usłyszał ,że Rydel nie jest sama w pokoju. Wiedział ,że źle zrobi ,ale postanowił podsłuchać rozmowę. Z rozmowy wynikało ,że rozmawiają o kimś. A dokładnie Rydel rozmawiała z Rikerem.
- Przestań.!
 - Co mam przestać jak taka jest prawda.!
- Jaka prawda.?!
 - Każdy o tym wie.!
 - Wymień przynajmniej jedną osobę.!
- Ross.!
- Ten debilizm, nawet nie wie, że istnieje coś takiego jak książka telefoniczna.! Inną.!
 - Rocky.?
 - Serio.? Inną.!
- Ryland.!
 - Samych debili mi podajesz.! Idź się leczyć do psychiatryka.!
- Chyba Ty.! I tak każdy wie, że kochasz się w Ellu.!
- No chyba nie.!
 - No chyba tak.!
- Przecież on mi się nawet nie podoba.!
 - Kłamiesz jak najęta.! Widać to po twoich oczach.!
- Ja mam zawsze takie oczy.!
- Jak sobie chcesz, ale każdy wie, że Rydellington istnieje.!
 - Każdy, czyli Ty.?!
 - Na przykład.
 - Jakie Rydellington.?!
 - Srakie.!
 - Wal się.!
-Wmawiaj sobie!
 -Słuchaj! Ja nigdy prze nigdy nie umówiłabym się z nim. A co gorsza się zakochała!
Po tych słowach Ell czuł jakby ktoś wbił mu nóż w serce. No tak. Od dłuższego czasu czuję coś więcej do blondynki niż tylko przyjaźń,a właśnie dzisiaj miał jej to wyznać. Brunet wybiegł z domu swoich przyjaciół i skierował się do swojego. Wbiegł do swojego pokoju ,a korzystając z okazji ,że jest sam w domu ,wyjął żyletkę i zaczął ciąć swoje ciało. W końcu Rydel się zdenerwowała i wyszła trzaskając drzwiami zostawiając jej starszego brata samego w pomieszczeniu.
 - Jak tam piosenka.? - zapytał Ross.
- Jaka piosenka.? - odpowiedziała zdziwiona blondynka.
- No ta, którą miałaś pisać z Ellem.
 - To on już tutaj był.?! - krzyknęła dziewczyna.
- No tak.
 - Gdzie dokładnie.? - oczekiwała szybkiej odpowiedź.
 - Miał iść do ciebie, twojego pokoju. - powiedział zdziwiony blondyn.
- Że co.?!
- Miał iść do twojego pokoju pisać z tobą piosenkę.
 - Idę do niego. - powiedziała, ubrała buty, kurtkę i wyszła z domu. Nie miała szczęścia, ponieważ zaczął padać śnieg i zrobiło się strasznie zimno. Jednak nie zrezygnowała z "odwiedzin" swojego przyjaciela. W końcu doszła do domu Ellingtona i zaczęła pukać. Nikt jednak jej nie otworzył, ale nadal nie rezygnowała. Zaczęła dzwonić do przyjaciela - nie odbierał. Nie wiedziała już co robić, więc postanowiła wrócić do domu, ale zanim to zrobiła spojrzała jeszcze we wszystkie okna, które posiadał dom. Zauważyła w jednym z okien swojego przyjaciela, który leżał na podłodze cały zakrwawiony, a obok niego żyletkę. Już wiedziała co zrobił, szybko zadzwoniła po karetkę, a sama próbowała wejść do domu. Zauważyła otwarte okno, przez które weszła do pomieszczeń. Otworzyła dom, a karetka zabrała chłopaka do szpitala. Pozwolili jechać dziewczynie, a ta przez całą drogę trzymała bruneta za rękę, ale się nie odzywała. Chwile później znajdowali się w szpitalu. Lekarze ratowali Ellingtona ,a Rydel siedziała cała zapłakana i czekała na wsparcie. Po 10 minutach przybyła cała świta, m.in. Riker,Vanessa,Laura,Ross,Rocky i Ryland. Rodziców nie było ,bo byli u rodziców Stormie. Riker i Ross od razu zasypali ją pytaniami ,a dziewczyny przytuliły.
 -Nie przytłaczajcie jej pytaniami! Nie widzicie w jakim ona jest stanie?!-krzykneła Van.
 - Mądra się znalazła. - powiedział Riker.
 - Wal się. - odpowiedziała z uśmiechem brunetka. Nagle na korytarz przyszedł lekarz i powiedział, że Ellington nie jest w dobrym stanie. Rydel nawet się na niego nie spojrzała, a nadal płakała. Vanessa ją przytuliła, lecz nic nie pomogło. Dodał też, że na kilka minut może ktoś do niego wejść. Delly nie wytrzymała i wyszła ze szpitala i usiadła na ławce na dworzu. Tuż za nią pobiegła Laura. Długo nie musiała jej szukać. Podeszła do płaczącej blondynki.
 -Delly...-zaczęła
-Czasami w życiu są takie momenty, ale zobaczysz wszystko się ułoży.
 -Nie! Nic już się nie ułoży! On myśli ,że ja go nie lubię,nie kocham ,ale to wszystko przez Rikera! To przez niego to powiedziałam!-krzyczała. Przytuliłam ją mocno i namówiłam ją do wrócenia do szpitala. Kiedy byłyśmy już na korytarzu gdzie byli pozostali, nie wytrzymałam i zaczęłam wrzeszczeć na Rikera.
 -Ty debilu! Jak ty mogłeś!
-Ale co ja zrobiłem?-zapytał zDEZoriętowany.
 - Ja wracam do domu. Nie wytrzymam tu dłużej. - powiedziała blondynka i wyszła ze szpitala udając się w stronę swojego domu cała zapłakana. Gdy tam doszła otworzyła drzwi i pobiegła do swojego pokoju. Zamknęła drzwi i opadła na łóżko ciągle płacząc.
 - To moja wina.! Po co ja to powiedziałam.?! Nigdy sobie tego nie wybaczę.! - krzyknęła i dalej płakała. W tym samym czasie w szpitalu dalej odbywała się kłótnia Rikera z Laurą.
-Ale to nie moja wina ,że to powiedziała! Mogła się po prostu przyznać ,że go kocha!-wrzeszczał blondyn
 -Mogłeś nawet nie rozpoczynać tego tematu ułomie!-krzyczała Laura.
 -Mogą państwo się uciszyć! To jest szpital ,a nie konkurs "Kto najgłośniej krzyknie"-powiedział stanowczo Pan Doktor i wszedł na Oiom. Laura podeszła do Rikera strzeliła mu z liścia ,że aż został czerwony ślad i usiadła na krześle zakładając nogę za nogę.
-To kto do niego idzie?-zapytał Ross. Laura spojrzała na Rikera i powiedziała
 -Idź Rik. Musisz mu to wyjaśnić i lepiej módl się żeby nie był w śpiączce.
- A może zadzwonimy po Rydel.?
 - Nawet nie próbuj, ona jest już pewnie wystarczająco zdenerwowana. - wtrąciła Van.
 - Idziesz Ty, tłumaczysz mu wszystko i później nam wszystko opowiadasz, co Ci powiedział. - powiedziała z wymuszonym uśmiechem Laura.
 - To Riker idzie do Ella, a ja jade do Delly. Macie klucz od domu.? Bo mogła się zamknąć. - powiedziała 21-latka.
- Masz. - odpowiedział Ross i rzucił klucze od domu Vanessie. Dziewczyna ruszyła w stronę domu swojej przyjaciółki. Jak się spodziewała - drzwi były zamknięte. Otworzyła je i udała się do pokoju Rydel.
- Delly to ja. Otworzysz.? - zapytała brunetka, bo drzwi od pokoju blondynki były zamknięte.
 - Co tu chcesz.?! - krzyknęła zapłakana.
- Chciałam porozmawiać.
 - Ciekawe o czym.!
- O Twoim zachowaniu. To nie twoja wina, że Ell jest w szpitalu.
 - Jak nie jak tak.! Gdybym tego nie powiedziała, to by tak nie było.!
- Rydel uspokój się.! To nie twoja wina.!
 - Proszę nie kłam.!
 - Nie kłamię.!
 - Na pewno.!
- Jestem twoją przyjaciółką i zawsze będę przy Tobie.! Wiem lepiej jaka jesteś.!
 - Przestań.!
 - Nie przestanę, bo taka jest prawda.! Dziewczyna wstała i otworzyła drzwi od pokoju.
 - Dziękuję. - powiedziała zapłakana blondynka i przytuliła przyjaciółkę.
-To co? Wracasz ze mną do szpitala?
 -No nie wiem. A jak on nie chcę mnie widzieć?
-Nie dramatyzuj Delly. Już Laura o to zadba żeby Rik mu wszystko wyjaśnił.
-Jesteście the best Marano- powiedziała z uśmiechem Lynch
-Oh, wiem,wiem-odpowiedziała jej Nessa W tym samym czasie w pewnym pokoju szpitalnym odbywała się bardzo ciekawa rozmowa dwóch przyjaciół.
 -No i to w jakiś sposób przeze mnie ona to powiedziała. po prostu się zdenerwowała ,że ją naciskałem żeby powiedziała no i tak jakoś wyszło-tłumaczył się Riker, Ellowi.
 -To znaczy ,że ona coś do mnie czuję?-zapytał zadowolony Ellington
 -Tego nie wiem-odpowiedział malowany blondyn
-Ale jest to całkiem możliwe.
-Aha-powiedział lekko zawiedziony brunet. Riker usiadł na krześle koło jego łóżka.
 -Ty się w niej zakochałeś prawda?-zapytał ,a Ellingtona zamurowało.
-Nie-skłamał
-Słuchaj Ratliff. To ,że straciłem pamięć ,nie znaczy ,że Cie nie znam. A tak w ogóle to przecież widać ,więc lepiej się przyznaj ,że się w niej bujasz ,bo inaczej będzie źle.-zakończył swój długi monolog i spojrzał na Ella. Ten tylko spuścił głowę.
-Tak-odpowiedział cicho brunet.
 -Co ja mam zrobić?-zapytał po chwili. Riker spojrzał na niego poważnie.
-W tej sprawie to musisz się poradzić Laury,Vanessy lub Rossa.-odpowiedział.
- Dobra, a teraz z innej beczki. Debilu czemu się pociąłeś.?! - zaczął drzeć się na przyjaciela.
 - Rydel sobie ciągle wmawia, że to przez nią. - powiedział Riker.
 - To jej powiedz, że sam z własnej woli to zrobiłem.
- Serio.? Jak tylko tu przyjedzie to będziesz w gorszym stanie niż jesteś teraz.
 - Możesz wyjść, bo chcę spać. - odpowiedział Ell.
 - Ok, ale i tak wiem, że kłamiesz. - zaśmiał się najstarszy i wyszedł z pokoju szpitalnego.
 -No i jak? Wytłumaczyłeś mu wszystko?-zapytała Rikera, Laura z mordem w oczach
 -Tak-odpowiedział i odsunął się od brunetki na bezpieczną odległość
 -To masz szczęście-odpowiedziała i wróciła do poprzedniej czynności ,czyli przytulania Rossa.
-A tak w ogóle to czemu on się pociął?-zapytał nagle Rocky
 -Nie wiem. Powiedział tylko ,że z własnej woli-wzruszył ramionami najstarszy i usiadł obok Raury. Po chwili przyszła Rydel z Vanessą. Wszyscy rzucili się na blondynkę.
 - Yyyy... Możecie mnie puścić.? - zapytała z uśmiechem Delly.
 - Sorry. - powiedzieli wszyscy.
-To co? Idziesz do Ellingtona?-zapytał Rocky ,a blondynka natychmiast zbladła.
-Rocky!-krzyknęły Marano
-No co?-zapytał
-Gówno-odpowiedział Ross
-Twoje!-chciał sie wywinąć Rocky
-Masz na czole-powiedziała Laura tym samym wywołując śmiech u każdego na korytarzu łącznie z lekarzami ,pielęgniarkami,pacjentami i Rydel.
 - Nieee. Nie mam humoru. - odpowiedziała dziewczyna.
- Szkoda, bo... - dodał Rocky.
- Tylko słowo. - powiedział cicho do brata Ross, przy czym zakrył mu usta.
- Ludzie... Nawet odezwać się nie można... - oburzył się brunet.
 - Może jutro tu przyjde, ale nie wiem. - posmutniała blondynka.
- Nie płacz. - powiedział Ross i przytulił siostrę.
 -Rydel. Idź..-zapewniał ją Riker- Zobaczysz ,że będzie dobrze.
-Obiecujesz?-zapytała
 -Obiecuje-przyrzekł i uśmiechnął się. Rydel nie pewna powoli otwierała drzwi od sali przyjaciela. Po chwili weszła i ujrzała Ellingtona, ktrz patrzył się w sufit.
-Cześć Ell- zaczęła ,a brunet był bardzo zaskoczony przyjściem blondynki.
- Oooo.? Hej. - odpowiedział zdziwiony.
 - Kazali mi tu przyjść. Tak przy okazji to po co to zrobiłeś.?
 - Czyli co.?
- Nawet sobie nie żartuj.!
- Z własnej woli.
- No ja Cię chyba zabiję.!
- Za co.?
- Serio chcesz w pysk.? - zapytała sfrustrowana blondynka.
- Niee. - uśmiechnął się do niej.
-Too- przeciągała Delly
-Too- przeciągnął Ell
 -Nie obijam w bawełnę. Gadaj. Czemu się pocięłeś?-zapytała ,a brunetowi mina zrzedła.
 - Mówiłem czemu. - powiedział i spojrzał się w sufit.
- Debilu. Skoro tak masz ze mną gadać to w ogóle nie gadaj. - powiedziała i wyszła z sali trzaskając drzwiami.
-Delly czekaj!-krzyknął. Jednak na darmo ,bo dziewczyna ani się śniła odwrócić i wrócić do niego. Dziewczyna wyszła ze szpitala nie zważając na żadną osobę. Wróciła do domu, ubrała się w dresy, wyjęła kubeł lodów i włączyła w swoim pokoju romantyczny film zamykając drzwi od niego. W tym samym czasie Laura weszła do Ellington chcąc dowiedzieć się czemu Delly wyszła. Laura zadawała mu mnóstwo pytań, lecz ten nawet przez chwilę nie spojrzał na nią, ciągle gapił się w sufit.
- Odpowiesz mi, czy nie.?! - zapytała zdenerwowana Laura. Ten jak zwykle nic nie odpowiedział.
- Ok nie chcesz mówić, to nie mów. - powiedziała i także wyszła już bez słowa.
- Nie chce nic mówić. - opowiedziała wszystkim obecnym na korytarzu.
- Może Rydel powinna z nim pogadać.? - zaproponował Rocky.
- A ty znowu swoje. Ile razy mamy Ci powtarzać, że ona nie chce z nim gadać.? Raz ją tam wepchaliśmy to wyszła nic nie mówiąc. - powiedziała zdenerwowana Vanessa.
 -No to już nie wiem-powiedział zrezygnowany Rocky.
- Ide do Rydel. - powiedziała Laura, lecz Ross złapał ją za rękę.
 - Myślisz, że będzie chciała z kimś gadać.? - dodał.
 - Może najlepiej będzie jak pójdzie do niej Riker. - uśmiechnęła się chamsko Nessa.
- Czemu ja.?
 - Bo to Ty zmusiłeś ją, żeby to powiedziała. - odpowiedziała.
 - Mogła się od razu przyznać. - uśmiechnął się do 21-latki.
 - A może nie chciała.?
-O tym nie pomyślałem-przyznał blondyn.
 - Właśnie.! Najpierw coś przemyśl, potem mów. - ochrzaniła go Vanessa.
 - Ale każdy wie, że się ko... - Zamknij się.! - wydarła się na niego.
 -Okej. Okej-powiedział przestraszony i usiadł na krześle.
 -Dobra to ja idę-zawiadomiła Lau. Ross znowu ją złapał za rękę.
-A może pozwolimy jej pobyć samej?-zapytał
 -W sumie dobry pomysł-odpowiedziała z uśmiechem
*1,5 tygodnia później*
*Sylwester*
 Ratliff wychodzi dzisiaj ze szpitala tym czasem Rydel siedziała w domu i użalała się nad sobą.
- O nie... - powiedziała Vanessa, która wparowała do pokoju Rydel.
- Po pierwsze: idziesz się umyć, bo Ratliff wychodzi ze szpitala i pierwszą osobą którą zobaczy to będziesz Ty.
 - Chyba Nie. - powiedziała Rydel.
 - Nie przerywaj mi i chyba tak. Po drugie posprzątam ten bałagan. Leć się myć.! - uśmiechnęła się do przyjaciółki. Dziewczyna wykonała niechętnie polecenie brunetki. Ta posprzątała jej pokój i zeszła na dół, gdzie była reszta rodziny jej przyjaciółki.
- Udało się.! - powiedziała zadowolona Nessa.
- Co się udało.? - zapytał Ross.
- Przekonałam Rydel, żeby się przygotowała.
 - Do czego.? - zapytał zdziwiony Rocky.
- Do Sylwestra idioto. Do tego Ellington wraca, a raczej w przetłuszczonych włosach i w brudnych dresach go nie przywita. - odpowiedziała. Po chwili do kuchni zeszła Delly.
 - Co jest do jedzenia.?
 -To co sobie zrobisz-powiedział ironicznie Rocky, a Van pacnęła go w tył głowy.
 -Ej-jęknął
-Co "ej"? Właśnie wyszła czysto i schludnie ubrana! Należy jej się śniadanie-mówiła Nessa. Rydel podeszła do lodówki ,wzięła jogurt i powiedziała z ironią:
-O jej! Dziękuje! Nie musieliście dawać mi tego jogurtu Wyszła z kuchni zostawiając przyjaciół samych. Usiadła na beżowej kanapie w salonie i włączyła 4fun TV. Właśnie leciało "Little Mix- Wings" kiedy usłyszała śpiewającego Michela Jacksona. To był jej telefon. Natychmiast odebrała go nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?-zapytała
-Cześć Rydel-odpowiedział głos w słuchawce. Dzwonił Ross
 -Gadaj czego chcesz-powiedziała nie chętnie.
 -Za 25 minut Ell dostaje wypis. Chciałabyś przyjść tu i..
-Nie-odparła krótko i się rozłączyła. W tym samym czasie Ellington wraz z Rossem czekali na lekarza, który miał przynieść wypis bruneta.
-A tak w ogóle jest ktoś u ciebie w domu?-zapytał Ross
 -Nie mam pojęcia-odpowiedział Ell.
Przyszedł lekarz i podarował brunetowi wypis.
 - Ty, a mogę zostać u was.? Bo przypominało mi się, że moi rodzice wyjechali i wrócą w lutym.
- Ciebie chyba wali.! Pewnie że możesz.! - powiedział uśmiechnięty Ross Ellington mu podziękował i ruszyli do domu.
-Rydel! Rusz dupę i pomóż mi tu posprzątać! Ellington z Rossem zaraz przyjadą!-krzyczała Stormie.
-Że co?-zapytała i podeszła do mamy.
-No właśnie to. Ross przed chwilą dzwonił ,że rodzice Ellingtona są na jakiejś wycieczce czy coś i wrócą dopiero w Lutym, więc przez ten czas on zostaje u nas-powiedziała Stormie ,a Delly bez słowa pobiegła do swojego pokoju ,a następnie na dwór. Albo szczegółowo, na dworzec kolejowy.
W tym momencie do domu Lynchów przyszedł Ross wraz z Ellingtonem. Wszyscy go przytulili.
 - Nie było mnie tylko dwa tygodnie. - zaśmiał się.
- To i tak dużo. - powiedział ze łzami w oczach Rocky, który zrobił to dla jaj i go przytulił.
 - A gdzie Delly.? - zapytała Stormie.
 - Pójdę po nią. - oznajmiła Vanessa. Chwilę później krzyknęła z góry.
- Nie ma jej.!
-Jak to nie ma?-zapytała przerażona Stormie
-No nie ma!-krzyknęła ponownie Marano
-Ale przecież nie wychodziła z pokoju z 2 tygodnie,a tu raptownie wyszła do ludzi?-zapytał niespokojny Ross
-Ktoś mi powie o co tu chodzi?-spytał Ellington.
-Ehh.. Chodź-powiedział Riker który razem z Laurą zjawił się nie wiadomo kiedy. Ell posłusznie ruszył za blondynem i po chwili byli w jego pokoju (Rikera).
-To o co wreszcie chodzi wszystkim?-zapytał ponownie
-Pamiętasz co Ci mówiłem ,że ona myśli ,że to przez nią się pociełeś?-zapytał ,a brunet kiwnął twierdząco głową.
- Tooo... myślę, że będzie chciała się zabić. - powiedział.
 - Że co.?! W jaki sposób.?! - zapytał krzycząc.
- Ciągle mówiła, że najlepiej zginąć, pod kołami pociągu.
- Że co.?! - krzyknął i wybiegł z pokoju Rikera, a później z domu Lynchów. Biegł na najbliższe tory kolejowe i zauważył blondynkę, wiedział od razu kto to i się nie mylił.
- To wszystko moja wina. - powiedziała Delly sama do siebie i weszła na tory kolejowe. Ratliff zauważył zbliżający się pociąg i szybko zepchnął dziewczynę z danego miejsca, a pociąg swobodnie przejechał po torach.
- Co Ty zrobiłeś.?! Miałam umrzeć.! Nie chcę żyć.! - krzyczała z płaczem blondynka, a brunet trzymał ją za ramiona.
- Idiotko.! Chciałaś umrzeć wpadając pod pociąg z byle jakiego powodu.?! - zapytał zdenerwowany brunet.
 - Miałam powód.! - odkrzyknęła zapłakana.
- Ciekawe jaki.?!
- To wszystko moja wina, że byłeś w szpitalu.! Gdyby nie ja to byś tam nie był.!
 - Ale byłem i co.? To powód, żeby popełnić samobójstwo.?!
- Tak.! To wszystko moja wina.! Ja nie zasługuję na to, żeby żyć.!
- Nawet tak nie mów.!
-Ale ja mówię prawdę!-krzyknęła i odwróciła się od niego. Chciała już iść ,ale Ell złapał ją za rękę.Ich twarze dzieliły zaledwie milimetry.
-Nigdzie nie pójdziesz do puki czegoś mi nie wytłumaczysz-powiedział.
-Nie muszę ci niczego tłumaczyć-odpowiedziała wyrywając się. Jednak Ellington nie dał za wygraną i znowu ją złapał ale tym razem byli niebezpiecznie blisko.
 -Czego chcesz?-zapytała patrząc mu w oczy.
-Wiedzieć czemu aż tak chcesz się zabić-odpowiedział spokojnie.
-A może najpierw ty mi powiesz,dlaczego się pociołeś?-zapytała z łzami w oczach, a on natychmiastowo zbladł. Cisza.
 -Powiesz czy nie?-zapytała -Nie-odpowiedział niepewnie -Dlaczego?-spytała -Bo..-nie dokończył ,bo Delly mu przerwała
-To przeze mnie, prawda? On nic nie odpowiedział tylko skinął głową
-Wiedziałam-powiedziała z łzami w oczach
- To dlatego chciałam żeby ten pociąg mnie rozjechał!
 -Rydel. Słuchaj ,ja to zrobiłem bo..
-Bo powiedziałam tamto, wiem.
 -A wiesz czemu tak się tym przejąłem?-zapytał ,a ona skinęła głową na "nie".
-Bo cię kocham. Kocham to kiedy się uśmiechasz. Kiedy śpiewasz,tańczysz i to wtedy się denerwujesz ,bo wtedy tak słodko marszczy Ci się nosek.-dziewczyna usmiechnęła się ,a ten kontynuował
- Kocham Cię za to ,że jesteś sobą i nie wstydzisz się tego. Że nie próbujesz udawać kogoś innego. kocham Cię za to ,że po prostu jesteś. Blondynka nie wytrzymała i pocałowała go. Akurat wtedy kiedy wybiła północ i słychać było odgłosy fajerwerek. Po chwili oderwali się od siebie.
 -Też cię kocham-odpowiedziała Rydel i oboje zatonęli w długim i namiętnym pocałunku.

The End!
Sorki za jakiekolwiek błędy :*

Opowiadanie o Rikessie :3

Pewnego dnia siostry Marano wybrały się na urodziny chłopaka jednej z nich - Rossa.

Vanessa była podekscytowana ,że zobaczy wreszcie chłopaka, w którym jest zakochana -Rikera.
Po dojściu do domu Lynchów, Laura nie zdążyła zadzwonić dzwonkiem, ponieważ Ross szybko otworzył drzwi i zaprosił (po przywitaniu) dziewczyny do salonu, gdzie znajdowała się reszta rodziny. Dziewczyny przywitały się z każdym z nich osobno. Tylko Vanessa nie przywitała się z Rikerem.Czemu? Bo zawsze kiedy chciała to zrobić dosłownie tonęła w jego brązowych oczach. On też się nie przywitał z nią z tego samego powodu. Jednak oboje nie wiedzieli co czuje druga połówka ,dlatego nie wyznali sobie swoich uczuć. Po prostu bali się ,że ta druga połówka nic do nich nie czuje i tylko zepsują piękną przyjaźń. Rozpoczęła się impreza. Ross tańczył z Laurą, Ellington z Rydel, Raini z Calumem, Dagmara z Rockym, Weronika z Rylandem ,a Riker i Vanessa siedzieli na fotelach 2 metry od siebie. Riker chciał zaprosić Vanessę ,a ona chciała żeby to zrobił. Miała właśnie wyjść do łazienki, tak bez żadnego powodu, ale ktoś ją złapał za ramię.
- Poczekaj. - zaśmiał się
- Yyyy, zatańczysz ze mną.? - dokończył.
Vanessa poczuła motylki w brzuchu, tak samo jak Riker, ale się zgodziła.
Weszli na parkiet. Akurat leciał wolny kawałek na co oboje się uśmiechnęli. Tańczyli tak wolnego,patrząc sobie w oczy,czując motylki w brzuchu. Dla nich ta chwila była więcej niż magiczna. Była niesamowita.Leciała akurat nowa piosenka R5 - "Wishlist", gdy się skończyła patrzyli sobie jeszcze głęboko w oczy, oczywiście czując motylki w brzuchu. Z "zapatrzenia" wyrwał ich jakiś głos, był to głos młodszej siostry Vanessy - Laura, która powiedziała, że piosenka już dawno się skończyła. Riker się zarumienił i zabrał ręce, które znajdowały się na biodrach Ness. Uśmiechnął się szeroko i odszedł zostawiając zdziwioną Vanessę. Za to ta przeklinała w myślach siostrę i piosenkę ,która przerwała im ten niesamowity moment.
- Laura, mogę prosić Cię na słówko.? - zapytała zdenerwowana, starsza siostra.
- Spoko. - odpowiedziała Laura i obie wyszły na korytarz.
- Musiałaś.?! - powiedziała w nerwach starsza siostra, tak, aby nie było ich słychać w salonie, gdzie znajdował się m.in. Riker.
- Ale co.? - zapytała zdziwiona młodsza siostra.
- Gówno.! Nie przerywaj takich chwili.!
- Vanessa.... Czy ty...
- Yyyy... nieee.
- Cztery razy "y".? Ty się zakochałaś w... - chciała dokończyć, ale siostra zatkała jej ręką usta.
Całą rozmowę podsłuchiwał Riker, tak, aby nie wzbudzać podejrzeń.
- Nie zakochałam... Tylko, może, niee, albo.., nie wiem.! Raczej nie.
- A czujesz motylki w brzuchu.?
- Zależy kiedy.
- Jak jesteś z nim.
- To... tak.

-No to brawo! Zakochałaś się w Rik..-Nessa znowu zakryła jej usta
-To co chcesz z tym zrobić?-zapytała Laura kiedy Vanessa zabrała już rękę z jej ust.
-No nie wiem. Na pewno mu tego nie powiem-powiedziała najstarsza
-No chyba cie cycki swędzą!-krzyknęła Laura ,tak aby nie usłyszeli ją w salonie.
-Musisz mu to powiedzieć -dodała po chwili
-Kiedy to nie jest takie łatwe-odparła Ness i zsunęła się po ścianie zakrywając oczy dłońmi.
-Wiem siostra, wiem.-powiedziała Laura i usiadła obok siostry
- Nie powiesz nic, ani mu, ani Rossowi, ani nikomu związanemu z nim.?
- Niee. Przysięgam. Ale nie mogę uwierzyć, że zakochałaś się w bracie mojego chłopaka. - powiedziała, a Riker, który to wszystko podsłuchiwał, zarumienił się.
- Ja też szczerze nie mogę uwierzyć.
- Będziemy chodzić na podwójne randki. - rozmarzyła się Laura.
- Jeszcze raz to powiesz, a Ross nie będzie chodził z Tobą, tylko z Twoimi zwłokami. - zaśmiała się Van.
- Zaczynam się Ciebie bać. Dobra chodź już tam, bo pewna dwójka się już chyba niecierpliwi. - po tych słowach Riker szybko "uciekł" do swoich braci, którzy stali przy jedzeniu.
-Siema brat! Gdzie byłeś?-zapytał Ross
-A wiesz, w łazience -odpowiedział
-Dobra nie ważne. Chodź jeść!-krzyknął Rocky i zaczął jeść ciasto.
W tym samym momencie do salonu weszły obie siostry. Riker był troszkę zawstydzony, ale nie dawał tego po sobie odczuć. Chciał zagadać do Nessy, która stała cichutko, lecz nie wiedział jak. W końcu wziął się na odwagę i zaczął rozmowę.
- Hej. - powiedział to, co wypadło mu z ust.
- Ale z niego słodki debil. - pomyślała brązowooka.
- Siema. - odpowiedziała zawstydzona Nessia. Mieli ochotę na sernik. Na stole był tylko jeden kawałek, więc Vanessa pomyślała, że sobie go weźmie. To samo pomyślał Riker. Gdy chcieli wziąć ciasto, ich ręce dotknęły się. Riker (podobnie jak Vanessa) szybko zabrał rękę z ciasta.
- Yyyy... bierz. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Ale on ma boski uśmiech. - pomyślała dziewczyna.
- Nie, dzięki. Zjedz.
- Ale chyba, jak mi się wydaje miałaś ochotę na ciasto.
- Już nie chcę. Smacznego. - powiedziała z uśmiechem.
- Ale ona słodka. - pomyślał.
- A może chcesz coś do picia.? - zapytał zarumieniały blondyn.
Dziewczyna w prawdzie nie miała ochoty na napoje, ale odpowiedziała, że może jej dać.
- Proszę. - podał jej szklankę, patrząc w jej piękne, brązowe oczy.
- Dziękuję. - powiedziała zawstydzona, przy czym spuściła głowę na dół.
- Ross.. - szepnęła Laura do swojego chłopaka.
- Hmmm.?
- Włącz jakąś piosenkę do tańczenia, balladę. - szepnęła.
- A po co.?
- Niech wszyscy tańczą.
- Spoko. - szepnął i włączył tę samą balladę, co przedtem, czyli "Wishlist" wszyscy oczywiście byli na parkiecie, prócz naszej kochanej dwójki. Tak jak wcześniej, siedzieli od siebie 2m. Vanessa chciała iść do łazienki z byle jakiego powodu, bo miała nadzieję, że pewna osoba znów ją zatrzyma, lecz tak nie było. Gdy wróciła, zastała pośrodku wejścia Rikera.
- Albo ze mną zatańczysz, albo nie wejdziesz do salonu. - zaśmiał się blondyn.
- To co wybierasz.? - dodał.
- Hmmmm.... Raczej to pierwsze - zaśmiała się.
Chłopak złapał ją za rękę i poprowadził na parkiet. Ciągle tańczyli. Gdy piosenka się skończyła, zaprowadził ją do swojego pokoju i włączył balladę. Położył swoje ręce na biodrach dziewczyny i w tej pozycji tańczyli, ciągle patrząc w brązowe oczy drugiej połówki. Gdy piosenka się skończyła zaczęli się do siebie wolno zbliżać, dzielili ich już tylko milimetry. Czuli już swój oddech, brakowało już tylko kilku najmniejszych milimetrów, lecz w prawie spełnionym marzeniu dziewczyny przerwał im Rocky, który właśnie wszedł do pokoju Rikera. Oboje się od siebie szybko oderwali.
- W czymś przeszkodziłem.? - zapytał zdziwiony brunet.
- Nie... - powiedział brązowooki.
- Sorry Riker, ale muszę już iść. - powiedziała i wyszła szybkim krokiem z pokoju 21-latka.
- Vanessa.! - krzyknął i pobiegł za nią. Wbiegł szybko do salonu.
- Widzieliście Vanesse.? - zapytał zdenerwowany blondyn.
- Chyba wyszła. - odpowiedziała Laura.
- Dobra, dzięki. - powiedział i szybko wybiegł ze swojego domu.
Pobiegł w stronę domu Państwa Marano, które było trochę daleko od domu Lynchów. Zauważył Nessę, która szła do domu dość szybkim krokiem. Dobiegł do niej i złapał za rękę.
- Poczekaj.!
- Puść mnie.!
- Nie.!
- Zostaw mnie w spokoju.!
- Nie puszczę, dopóki nie powiesz mi o co Ci chodzi.!
- O nic.!
- To czemu wybiegłaś z mojego pokoju, gdy wszedł do niego mój młodszy brat.? - stanął naprzeciwko Vanessy.
- Miałam powód.
- Jaki.? - powiedział, gdy znów dzieliły ich tylko milimetry.
- A to już nie Twoja sprawa. - powiedziała i chciała się wyrwać, aby wrócić do domu, ale Riker jej na to nie pozwolił.
- Ok. Nie musisz mi mówić, ale wiec, że mi mogłaś zaufać. - powiedział z naciskiem na "mogłaś".
- Puścisz mnie już.? - zapytała oburzona.
- Spoko. - powiedział i ją puścił, przy czym dziewczyna ruszyła w stronę domu.
- Tylko dla Twojej informacji... Podsłuchałem Twoją rozmowę z Laurą.! Całą.! - krzyknął, a brunetka stanęła w miejscu.
- I słyszałem wszystko, co o mnie mówiłaś. - powiedział z naciskiem na "wszystko".
- I pocieszę Cię. Nie czuję w ogóle tego co Ty.! - skłamał. Dziewczynie zrobiło się strasznie smutno z tego powodu. Szybko pobiegła do domu i skorzystała z okazji, że rodziców nie ma w domu. Wyciągnęła z szuflady scyzoryk i zaczęła ranić swoje ciało.
Krew lała się powoli ,a ona z każdym cięciem traciła jej więcej. W tym samym czasie Riker siedział w parku niedaleko domu Marano i myślał nad swoim zachowaniem.
-Dlaczego ja to powiedziałem? Przecież ja ją kocham!-mówił do siebie.
Myślał o tym ,co ona mogłaby sobie zrobić gdyby odwzajemniała jego uczucia. Próbował dodzwonić się do Nessy. Nic z tego, nie odbierała. Postanowił iść do niej osobiście i przeprosić. Gdy był przy drzwiach pukał,stukał,walił itp. Nic, nikt nie otwierał.

Postanowił zadzwonić do Laury, żeby się zapytać, czy ma klucz do domu, bo Vanessa nie otwiera. Dziewczyna powiedziała, że tylko jej siostra miała klucz. Chłopak nie przestawał walić w drzwi. Gdy już się zmęczył zobaczył otwarte okno u góry domu. Wszedł na drzewo, później na balkon i wszedł do pokoju 21-latki. Zauważył leżącą na podłodze zakrwawioną Nessę, a przy niej nóż. Szybko zadzwonił po karetkę. Otworzył drzwi wejściowe, a panowie zabrali dziewczynę do karetki. Riker chciał z nimi jechać, żeby zobaczyć czy przeżyje. Na początku się nie zgodzili, ale później, gdy się zapytali czy chłopak jest kimś ważnym dla niej, a on powiedział, że tak, momentalnie zmienili zdanie.
Przez całą drogę do szpitala Rikera trzymała Vanesse za rękę i mówił "Nie zostawiaj mnie. Jesteś dla mnie ważna" lub "Jeżeli ty umrzesz to ja razem z tobą". Po przyjeździe do szpitala zabrali pacjentkę na oiom. Riker wszystkiemu się przyglądał i nie mogło obejść się bez przynajmniej jednej łzy. Gdy lekarz wyszedł z sali, blondyn zarzucił go pytaniami.
- Panie doktorze, ona wyjdzie z tego.?
- Na razie wszystko idzie dobrze. Narobiła dość małe rany, niż inni ludzie, którzy się tną.
- A czy mógłbym tam wejść.?
- Oczywiście, ale jak się przebudzi. Dobrze.?
- Tak.
- A kim Pan dla niej jest.?
- Przyjacielem, nawet trochę więcej niż przyjacielem.
- W takim razie pielęgniarka Pana zawoła, jak się przebudzi. A czy ma pan jakiś kontakt z jej rodziną.?
- Mam numer telefonu jej siostry, ale nie chcę, żeby teraz przyjeżdżała. Jest ciemno i może stać się wypadek.
- W prawdzie to tak, ale raczej zauważy, że w domu nie ma jej siostry, a podłoga w jej pokoju jest zakrwawiona.
- Mogę do niej zadzwonić i powiedzieć, żeby nocowała u mojego brata, bo są razem.
- Dobry pomysł. Po co ją stresować.
W tej chwili pielęgniarka wyszła z sali i poinformowała lekarza, że Nessa już się obudziła.
- Mogę do niej wejść.? - zapytał blondyn.
- Teraz tak. - uśmiechnął się lekarz i poszedł do swojego gabinetu.
Riker powoli otwierał drzwi do sali, w której leżała jego ukochana. Wszedł do sali i zobaczył Vanesse leżącą na łóżku gapiącą się w sufit. Kiedy zobaczyła Rikera na jej twarzy zawitał szczery uśmiech. Riker podszedł do jej łóżka usiadł na krześle przy nim.
-Vanessa tak Cię przepraszam. Ja wcale nie chciałem tego powiedzieć. W zasadzie sam nie wiem dlaczego to powiedziałem. Przecież ja Cię kocham jak nikogo innego. Jesteś moim powietrzem,sercem. Czymś bez czego nie mogę żyć. Nie wiem co bym zrobił gdybyś umarła. Pewnie zrobiłbym to samo co ty. Ja po prostu kocham Cię i żyje tylko dla Ciebie.Przepraszam-zakończył swój monolog i spuścił głowę w dół.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i przytuliła go. Blondyn był zaskoczony ,ale odwzajemnił uścisk.
-Dziękuję-wyszeptała dziewczyna
-Za co?-zapytał
-Za to ,że jesteś ,byłej i będziesz. Za to ,że wtedy przyszedłeś do mnie i zadzwoniłeś po karetkę. Za to ,że Cię kocham-powiedziała ,a blondyn wbił się w jej usta.
Brunetka odwzajemniła pocałunek. Całowali się namiętnie przez minutę. Nagle do sali wszedł Ross, Ellington, Rocky, Rydel i Laura.Weronika i Dagmara musiały iść do domu, więc nie przyszły. Byli zdziwieni widokiem jaki tam zauważyli, tylko Laura nie była. Dwójka momentalnie się od siebie oderwała.
- To już wiem w czym im przedtem przeszkodziłem. - powiedział Rocky.
- To ja idę. Pa Vanessa. - powiedział Riker, ale Ross nie pozwolił wyjść mu z sali.
- To my przepraszamy, że wam przeszkodziliśmy. - powiedział Ellington.
- Yyy Riker, chodź na słówko. - dodał Ross i wyszedł z nim z sali.
- Czy mi się wydawało, czy Ty i Vanessa....
- Wydawało Ci się.
- Na pewno.?
- Tak.
- Ok... - powiedział Ross, przy czym weszli znów do sali.
Po chwili wszedł do sali lekarz i powiedział, że z Vanessą może zostać tylko jedna osoba. Wszyscy wyszli, a z Nessą został tylko Riker.-Vanesaa ,mogę cię o coś zapytać?-zapytał Riker
-Tak-odpowiedziała z nadzieją w głosie. Riker się uśmiechną i zapytał:
-Vanesso Nicol Marano. Czy zostaniesz moją dziewczyną?
Dziewczyna pisnęła "Tak" i rzuciła mu się na szyje.

KONIEC
Sorry za jakiekolwiek błędy :*

Powitaanie ;3

Siemka.! :D Tutaj jedna z autorek bloga - Dagmara. Razem z Weroniką piszemy głupie, choć ciekawe w czytaniu opowiadania. Na naszym koncie mamy zaliczone pary: Rikessa i Rydellington. Nasze opowiadania obejmują m.in. sceny dramatyczne typu: wpadanie pod pociąg czy cięcie się, jak i sceny romantyczne typu: pocałunki w szpitalu, pocałunki pod fajerwerkami. Założyłyśmy bloga aby podzielić się z wami naszymi "wymysłami". Bardzo byśmy was prosiły, abyście dodawały/li komentarze pod każdym opowiadaniem :)
________

Salut ladies and gentlemen! Tutaj druga autorka bloga-Weronika. Daga już wam opisała to i owo ,więc nie mam co pisać :D Coś o sobie? Najważniejsze rzeczy: Nie lubię serialu "Violetta", nie przepadam za Maią Mitchell ,ale nie przezywam jej itd. bo nic do niej nie mam. KOCHAM Auslly,Raurę,Riknika(Ja+Riker),Little Mix,Laurę i Vanesse Marano,Maite Perroni,Avril Lavinge i Demi Lovato <3 Jestem ciemną blondynką o niebiesko-zielonych oczach :3 Mam nadzieje ,że blog wam się spodoba :)