Vanessa była podekscytowana ,że zobaczy wreszcie chłopaka, w którym jest zakochana -Rikera.
Po
dojściu do domu Lynchów, Laura nie zdążyła zadzwonić dzwonkiem, ponieważ
Ross szybko otworzył drzwi i zaprosił (po przywitaniu) dziewczyny do
salonu, gdzie znajdowała się reszta rodziny. Dziewczyny przywitały się z
każdym z nich osobno. Tylko Vanessa nie przywitała się z Rikerem.Czemu? Bo zawsze kiedy chciała to zrobić dosłownie
tonęła w jego brązowych oczach. On też się nie przywitał z nią z tego
samego powodu. Jednak oboje nie wiedzieli co czuje druga połówka
,dlatego nie wyznali sobie swoich uczuć. Po prostu bali się ,że ta druga
połówka nic do nich nie czuje i tylko zepsują piękną przyjaźń.
Rozpoczęła się impreza. Ross tańczył z Laurą, Ellington z Rydel, Raini z
Calumem, Dagmara z Rockym, Weronika z Rylandem ,a Riker i Vanessa
siedzieli na fotelach 2 metry od siebie. Riker chciał zaprosić Vanessę
,a ona chciała żeby to zrobił. Miała właśnie wyjść do łazienki, tak bez
żadnego powodu, ale ktoś ją złapał za ramię.
- Poczekaj. - zaśmiał się
- Yyyy, zatańczysz ze mną.? - dokończył.
Vanessa poczuła motylki w brzuchu, tak samo jak Riker, ale się zgodziła.Weszli na parkiet. Akurat leciał wolny kawałek na co oboje się uśmiechnęli. Tańczyli tak wolnego,patrząc sobie w oczy,czując motylki w brzuchu. Dla nich ta chwila była więcej niż magiczna. Była niesamowita.Leciała akurat nowa piosenka R5 - "Wishlist", gdy się skończyła patrzyli sobie jeszcze głęboko w oczy, oczywiście czując motylki w brzuchu. Z "zapatrzenia" wyrwał ich jakiś głos, był to głos młodszej siostry Vanessy - Laura, która powiedziała, że piosenka już dawno się skończyła. Riker się zarumienił i zabrał ręce, które znajdowały się na biodrach Ness. Uśmiechnął się szeroko i odszedł zostawiając zdziwioną Vanessę. Za to ta przeklinała w myślach siostrę i piosenkę ,która przerwała im ten niesamowity moment.
- Laura, mogę prosić Cię na słówko.? - zapytała zdenerwowana, starsza siostra.
- Spoko. - odpowiedziała Laura i obie wyszły na korytarz.
- Musiałaś.?! - powiedziała w nerwach starsza siostra, tak, aby nie było ich słychać w salonie, gdzie znajdował się m.in. Riker.
- Ale co.? - zapytała zdziwiona młodsza siostra.
- Gówno.! Nie przerywaj takich chwili.!
- Vanessa.... Czy ty...
- Yyyy... nieee.
- Cztery razy "y".? Ty się zakochałaś w... - chciała dokończyć, ale siostra zatkała jej ręką usta.
Całą rozmowę podsłuchiwał Riker, tak, aby nie wzbudzać podejrzeń.
- Nie zakochałam... Tylko, może, niee, albo.., nie wiem.! Raczej nie.
- A czujesz motylki w brzuchu.?
- Zależy kiedy.
- Jak jesteś z nim.
- To... tak.
-No to brawo! Zakochałaś się w Rik..-Nessa znowu zakryła jej usta
-To co chcesz z tym zrobić?-zapytała Laura kiedy Vanessa zabrała już rękę z jej ust.
-No nie wiem. Na pewno mu tego nie powiem-powiedziała najstarsza
-No chyba cie cycki swędzą!-krzyknęła Laura ,tak aby nie usłyszeli ją w salonie.
-Musisz mu to powiedzieć -dodała po chwili
-Kiedy to nie jest takie łatwe-odparła Ness i zsunęła się po ścianie zakrywając oczy dłońmi.
-Wiem siostra, wiem.-powiedziała Laura i usiadła obok siostry- Nie powiesz nic, ani mu, ani Rossowi, ani nikomu związanemu z nim.?
- Niee. Przysięgam. Ale nie mogę uwierzyć, że zakochałaś się w bracie mojego chłopaka. - powiedziała, a Riker, który to wszystko podsłuchiwał, zarumienił się.
- Ja też szczerze nie mogę uwierzyć.
- Będziemy chodzić na podwójne randki. - rozmarzyła się Laura.
- Jeszcze raz to powiesz, a Ross nie będzie chodził z Tobą, tylko z Twoimi zwłokami. - zaśmiała się Van.
- Zaczynam się Ciebie bać. Dobra chodź już tam, bo pewna dwójka się już chyba niecierpliwi. - po tych słowach Riker szybko "uciekł" do swoich braci, którzy stali przy jedzeniu.-Siema brat! Gdzie byłeś?-zapytał Ross
-A wiesz, w łazience -odpowiedział
-Dobra nie ważne. Chodź jeść!-krzyknął Rocky i zaczął jeść ciasto.W tym samym momencie do salonu weszły obie siostry. Riker był troszkę zawstydzony, ale nie dawał tego po sobie odczuć. Chciał zagadać do Nessy, która stała cichutko, lecz nie wiedział jak. W końcu wziął się na odwagę i zaczął rozmowę.
- Hej. - powiedział to, co wypadło mu z ust.
- Ale z niego słodki debil. - pomyślała brązowooka.
- Siema. - odpowiedziała zawstydzona Nessia. Mieli ochotę na sernik. Na stole był tylko jeden kawałek, więc Vanessa pomyślała, że sobie go weźmie. To samo pomyślał Riker. Gdy chcieli wziąć ciasto, ich ręce dotknęły się. Riker (podobnie jak Vanessa) szybko zabrał rękę z ciasta.
- Yyyy... bierz. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Ale on ma boski uśmiech. - pomyślała dziewczyna.
- Nie, dzięki. Zjedz.
- Ale chyba, jak mi się wydaje miałaś ochotę na ciasto.
- Już nie chcę. Smacznego. - powiedziała z uśmiechem.
- Ale ona słodka. - pomyślał.
- A może chcesz coś do picia.? - zapytał zarumieniały blondyn.
Dziewczyna w prawdzie nie miała ochoty na napoje, ale odpowiedziała, że może jej dać.
- Proszę. - podał jej szklankę, patrząc w jej piękne, brązowe oczy.
- Dziękuję. - powiedziała zawstydzona, przy czym spuściła głowę na dół.- Ross.. - szepnęła Laura do swojego chłopaka.
- Hmmm.?
- Włącz jakąś piosenkę do tańczenia, balladę. - szepnęła.
- A po co.?
- Niech wszyscy tańczą.
- Spoko. - szepnął i włączył tę samą balladę, co przedtem, czyli "Wishlist" wszyscy oczywiście byli na parkiecie, prócz naszej kochanej dwójki. Tak jak wcześniej, siedzieli od siebie 2m. Vanessa chciała iść do łazienki z byle jakiego powodu, bo miała nadzieję, że pewna osoba znów ją zatrzyma, lecz tak nie było. Gdy wróciła, zastała pośrodku wejścia Rikera.
- Albo ze mną zatańczysz, albo nie wejdziesz do salonu. - zaśmiał się blondyn.
- To co wybierasz.? - dodał.
- Hmmmm.... Raczej to pierwsze - zaśmiała się.
Chłopak złapał ją za rękę i poprowadził na parkiet. Ciągle tańczyli. Gdy piosenka się skończyła, zaprowadził ją do swojego pokoju i włączył balladę. Położył swoje ręce na biodrach dziewczyny i w tej pozycji tańczyli, ciągle patrząc w brązowe oczy drugiej połówki. Gdy piosenka się skończyła zaczęli się do siebie wolno zbliżać, dzielili ich już tylko milimetry. Czuli już swój oddech, brakowało już tylko kilku najmniejszych milimetrów, lecz w prawie spełnionym marzeniu dziewczyny przerwał im Rocky, który właśnie wszedł do pokoju Rikera. Oboje się od siebie szybko oderwali.
- W czymś przeszkodziłem.? - zapytał zdziwiony brunet.
- Nie... - powiedział brązowooki.
- Sorry Riker, ale muszę już iść. - powiedziała i wyszła szybkim krokiem z pokoju 21-latka.
- Vanessa.! - krzyknął i pobiegł za nią. Wbiegł szybko do salonu.
- Widzieliście Vanesse.? - zapytał zdenerwowany blondyn.
- Chyba wyszła. - odpowiedziała Laura.
- Dobra, dzięki. - powiedział i szybko wybiegł ze swojego domu.
Pobiegł w stronę domu Państwa Marano, które było trochę daleko od domu Lynchów. Zauważył Nessę, która szła do domu dość szybkim krokiem. Dobiegł do niej i złapał za rękę.
- Poczekaj.!
- Puść mnie.!
- Nie.!
- Zostaw mnie w spokoju.!
- Nie puszczę, dopóki nie powiesz mi o co Ci chodzi.!
- O nic.!
- To czemu wybiegłaś z mojego pokoju, gdy wszedł do niego mój młodszy brat.? - stanął naprzeciwko Vanessy.
- Miałam powód.
- Jaki.? - powiedział, gdy znów dzieliły ich tylko milimetry.
- A to już nie Twoja sprawa. - powiedziała i chciała się wyrwać, aby wrócić do domu, ale Riker jej na to nie pozwolił.
- Ok. Nie musisz mi mówić, ale wiec, że mi mogłaś zaufać. - powiedział z naciskiem na "mogłaś".
- Puścisz mnie już.? - zapytała oburzona.
- Spoko. - powiedział i ją puścił, przy czym dziewczyna ruszyła w stronę domu.
- Tylko dla Twojej informacji... Podsłuchałem Twoją rozmowę z Laurą.! Całą.! - krzyknął, a brunetka stanęła w miejscu.
- I słyszałem wszystko, co o mnie mówiłaś. - powiedział z naciskiem na "wszystko".
- I pocieszę Cię. Nie czuję w ogóle tego co Ty.! - skłamał. Dziewczynie zrobiło się strasznie smutno z tego powodu. Szybko pobiegła do domu i skorzystała z okazji, że rodziców nie ma w domu. Wyciągnęła z szuflady scyzoryk i zaczęła ranić swoje ciało. Krew lała się powoli ,a ona z każdym cięciem traciła jej więcej. W tym samym czasie Riker siedział w parku niedaleko domu Marano i myślał nad swoim zachowaniem.
-Dlaczego ja to powiedziałem? Przecież ja ją kocham!-mówił do siebie.
Myślał o tym ,co ona mogłaby sobie zrobić gdyby odwzajemniała jego uczucia. Próbował dodzwonić się do Nessy. Nic z tego, nie odbierała. Postanowił iść do niej osobiście i przeprosić. Gdy był przy drzwiach pukał,stukał,walił itp. Nic, nikt nie otwierał.
Postanowił zadzwonić do Laury, żeby się zapytać, czy ma klucz do domu, bo Vanessa nie otwiera. Dziewczyna powiedziała, że tylko jej siostra miała klucz. Chłopak nie przestawał walić w drzwi. Gdy już się zmęczył zobaczył otwarte okno u góry domu. Wszedł na drzewo, później na balkon i wszedł do pokoju 21-latki. Zauważył leżącą na podłodze zakrwawioną Nessę, a przy niej nóż. Szybko zadzwonił po karetkę. Otworzył drzwi wejściowe, a panowie zabrali dziewczynę do karetki. Riker chciał z nimi jechać, żeby zobaczyć czy przeżyje. Na początku się nie zgodzili, ale później, gdy się zapytali czy chłopak jest kimś ważnym dla niej, a on powiedział, że tak, momentalnie zmienili zdanie.
Przez całą drogę do szpitala Rikera trzymała Vanesse za rękę i mówił "Nie zostawiaj mnie. Jesteś dla mnie ważna" lub "Jeżeli ty umrzesz to ja razem z tobą". Po przyjeździe do szpitala zabrali pacjentkę na oiom. Riker wszystkiemu się przyglądał i nie mogło obejść się bez przynajmniej jednej łzy. Gdy lekarz wyszedł z sali, blondyn zarzucił go pytaniami.
- Panie doktorze, ona wyjdzie z tego.?
- Na razie wszystko idzie dobrze. Narobiła dość małe rany, niż inni ludzie, którzy się tną.
- A czy mógłbym tam wejść.?
- Oczywiście, ale jak się przebudzi. Dobrze.?
- Tak.
- A kim Pan dla niej jest.?
- Przyjacielem, nawet trochę więcej niż przyjacielem.
- W takim razie pielęgniarka Pana zawoła, jak się przebudzi. A czy ma pan jakiś kontakt z jej rodziną.?
- Mam numer telefonu jej siostry, ale nie chcę, żeby teraz przyjeżdżała. Jest ciemno i może stać się wypadek.
- W prawdzie to tak, ale raczej zauważy, że w domu nie ma jej siostry, a podłoga w jej pokoju jest zakrwawiona.
- Mogę do niej zadzwonić i powiedzieć, żeby nocowała u mojego brata, bo są razem.
- Dobry pomysł. Po co ją stresować.
W tej chwili pielęgniarka wyszła z sali i poinformowała lekarza, że Nessa już się obudziła.
- Mogę do niej wejść.? - zapytał blondyn.
- Teraz tak. - uśmiechnął się lekarz i poszedł do swojego gabinetu.Riker powoli otwierał drzwi do sali, w której leżała jego ukochana. Wszedł do sali i zobaczył Vanesse leżącą na łóżku gapiącą się w sufit. Kiedy zobaczyła Rikera na jej twarzy zawitał szczery uśmiech. Riker podszedł do jej łóżka usiadł na krześle przy nim.
-Vanessa tak Cię przepraszam. Ja wcale nie chciałem tego powiedzieć. W zasadzie sam nie wiem dlaczego to powiedziałem. Przecież ja Cię kocham jak nikogo innego. Jesteś moim powietrzem,sercem. Czymś bez czego nie mogę żyć. Nie wiem co bym zrobił gdybyś umarła. Pewnie zrobiłbym to samo co ty. Ja po prostu kocham Cię i żyje tylko dla Ciebie.Przepraszam-zakończył swój monolog i spuścił głowę w dół.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i przytuliła go. Blondyn był zaskoczony ,ale odwzajemnił uścisk.
-Dziękuję-wyszeptała dziewczyna
-Za co?-zapytał
-Za to ,że jesteś ,byłej i będziesz. Za to ,że wtedy przyszedłeś do mnie i zadzwoniłeś po karetkę. Za to ,że Cię kocham-powiedziała ,a blondyn wbił się w jej usta.Brunetka odwzajemniła pocałunek. Całowali się namiętnie przez minutę. Nagle do sali wszedł Ross, Ellington, Rocky, Rydel i Laura.Weronika i Dagmara musiały iść do domu, więc nie przyszły. Byli zdziwieni widokiem jaki tam zauważyli, tylko Laura nie była. Dwójka momentalnie się od siebie oderwała.
- To już wiem w czym im przedtem przeszkodziłem. - powiedział Rocky.
- To ja idę. Pa Vanessa. - powiedział Riker, ale Ross nie pozwolił wyjść mu z sali.
- To my przepraszamy, że wam przeszkodziliśmy. - powiedział Ellington.
- Yyy Riker, chodź na słówko. - dodał Ross i wyszedł z nim z sali.
- Czy mi się wydawało, czy Ty i Vanessa....
- Wydawało Ci się.
- Na pewno.?
- Tak.
- Ok... - powiedział Ross, przy czym weszli znów do sali.Po chwili wszedł do sali lekarz i powiedział, że z Vanessą może zostać tylko jedna osoba. Wszyscy wyszli, a z Nessą został tylko Riker.-Vanesaa ,mogę cię o coś zapytać?-zapytał Riker
-Tak-odpowiedziała z nadzieją w głosie. Riker się uśmiechną i zapytał:
-Vanesso Nicol Marano. Czy zostaniesz moją dziewczyną?
Dziewczyna pisnęła "Tak" i rzuciła mu się na szyje.
- Poczekaj. - zaśmiał się
- Yyyy, zatańczysz ze mną.? - dokończył.
Vanessa poczuła motylki w brzuchu, tak samo jak Riker, ale się zgodziła.Weszli na parkiet. Akurat leciał wolny kawałek na co oboje się uśmiechnęli. Tańczyli tak wolnego,patrząc sobie w oczy,czując motylki w brzuchu. Dla nich ta chwila była więcej niż magiczna. Była niesamowita.Leciała akurat nowa piosenka R5 - "Wishlist", gdy się skończyła patrzyli sobie jeszcze głęboko w oczy, oczywiście czując motylki w brzuchu. Z "zapatrzenia" wyrwał ich jakiś głos, był to głos młodszej siostry Vanessy - Laura, która powiedziała, że piosenka już dawno się skończyła. Riker się zarumienił i zabrał ręce, które znajdowały się na biodrach Ness. Uśmiechnął się szeroko i odszedł zostawiając zdziwioną Vanessę. Za to ta przeklinała w myślach siostrę i piosenkę ,która przerwała im ten niesamowity moment.
- Laura, mogę prosić Cię na słówko.? - zapytała zdenerwowana, starsza siostra.
- Spoko. - odpowiedziała Laura i obie wyszły na korytarz.
- Musiałaś.?! - powiedziała w nerwach starsza siostra, tak, aby nie było ich słychać w salonie, gdzie znajdował się m.in. Riker.
- Ale co.? - zapytała zdziwiona młodsza siostra.
- Gówno.! Nie przerywaj takich chwili.!
- Vanessa.... Czy ty...
- Yyyy... nieee.
- Cztery razy "y".? Ty się zakochałaś w... - chciała dokończyć, ale siostra zatkała jej ręką usta.
Całą rozmowę podsłuchiwał Riker, tak, aby nie wzbudzać podejrzeń.
- Nie zakochałam... Tylko, może, niee, albo.., nie wiem.! Raczej nie.
- A czujesz motylki w brzuchu.?
- Zależy kiedy.
- Jak jesteś z nim.
- To... tak.
-No to brawo! Zakochałaś się w Rik..-Nessa znowu zakryła jej usta
-To co chcesz z tym zrobić?-zapytała Laura kiedy Vanessa zabrała już rękę z jej ust.
-No nie wiem. Na pewno mu tego nie powiem-powiedziała najstarsza
-No chyba cie cycki swędzą!-krzyknęła Laura ,tak aby nie usłyszeli ją w salonie.
-Musisz mu to powiedzieć -dodała po chwili
-Kiedy to nie jest takie łatwe-odparła Ness i zsunęła się po ścianie zakrywając oczy dłońmi.
-Wiem siostra, wiem.-powiedziała Laura i usiadła obok siostry- Nie powiesz nic, ani mu, ani Rossowi, ani nikomu związanemu z nim.?
- Niee. Przysięgam. Ale nie mogę uwierzyć, że zakochałaś się w bracie mojego chłopaka. - powiedziała, a Riker, który to wszystko podsłuchiwał, zarumienił się.
- Ja też szczerze nie mogę uwierzyć.
- Będziemy chodzić na podwójne randki. - rozmarzyła się Laura.
- Jeszcze raz to powiesz, a Ross nie będzie chodził z Tobą, tylko z Twoimi zwłokami. - zaśmiała się Van.
- Zaczynam się Ciebie bać. Dobra chodź już tam, bo pewna dwójka się już chyba niecierpliwi. - po tych słowach Riker szybko "uciekł" do swoich braci, którzy stali przy jedzeniu.-Siema brat! Gdzie byłeś?-zapytał Ross
-A wiesz, w łazience -odpowiedział
-Dobra nie ważne. Chodź jeść!-krzyknął Rocky i zaczął jeść ciasto.W tym samym momencie do salonu weszły obie siostry. Riker był troszkę zawstydzony, ale nie dawał tego po sobie odczuć. Chciał zagadać do Nessy, która stała cichutko, lecz nie wiedział jak. W końcu wziął się na odwagę i zaczął rozmowę.
- Hej. - powiedział to, co wypadło mu z ust.
- Ale z niego słodki debil. - pomyślała brązowooka.
- Siema. - odpowiedziała zawstydzona Nessia. Mieli ochotę na sernik. Na stole był tylko jeden kawałek, więc Vanessa pomyślała, że sobie go weźmie. To samo pomyślał Riker. Gdy chcieli wziąć ciasto, ich ręce dotknęły się. Riker (podobnie jak Vanessa) szybko zabrał rękę z ciasta.
- Yyyy... bierz. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Ale on ma boski uśmiech. - pomyślała dziewczyna.
- Nie, dzięki. Zjedz.
- Ale chyba, jak mi się wydaje miałaś ochotę na ciasto.
- Już nie chcę. Smacznego. - powiedziała z uśmiechem.
- Ale ona słodka. - pomyślał.
- A może chcesz coś do picia.? - zapytał zarumieniały blondyn.
Dziewczyna w prawdzie nie miała ochoty na napoje, ale odpowiedziała, że może jej dać.
- Proszę. - podał jej szklankę, patrząc w jej piękne, brązowe oczy.
- Dziękuję. - powiedziała zawstydzona, przy czym spuściła głowę na dół.- Ross.. - szepnęła Laura do swojego chłopaka.
- Hmmm.?
- Włącz jakąś piosenkę do tańczenia, balladę. - szepnęła.
- A po co.?
- Niech wszyscy tańczą.
- Spoko. - szepnął i włączył tę samą balladę, co przedtem, czyli "Wishlist" wszyscy oczywiście byli na parkiecie, prócz naszej kochanej dwójki. Tak jak wcześniej, siedzieli od siebie 2m. Vanessa chciała iść do łazienki z byle jakiego powodu, bo miała nadzieję, że pewna osoba znów ją zatrzyma, lecz tak nie było. Gdy wróciła, zastała pośrodku wejścia Rikera.
- Albo ze mną zatańczysz, albo nie wejdziesz do salonu. - zaśmiał się blondyn.
- To co wybierasz.? - dodał.
- Hmmmm.... Raczej to pierwsze - zaśmiała się.
Chłopak złapał ją za rękę i poprowadził na parkiet. Ciągle tańczyli. Gdy piosenka się skończyła, zaprowadził ją do swojego pokoju i włączył balladę. Położył swoje ręce na biodrach dziewczyny i w tej pozycji tańczyli, ciągle patrząc w brązowe oczy drugiej połówki. Gdy piosenka się skończyła zaczęli się do siebie wolno zbliżać, dzielili ich już tylko milimetry. Czuli już swój oddech, brakowało już tylko kilku najmniejszych milimetrów, lecz w prawie spełnionym marzeniu dziewczyny przerwał im Rocky, który właśnie wszedł do pokoju Rikera. Oboje się od siebie szybko oderwali.
- W czymś przeszkodziłem.? - zapytał zdziwiony brunet.
- Nie... - powiedział brązowooki.
- Sorry Riker, ale muszę już iść. - powiedziała i wyszła szybkim krokiem z pokoju 21-latka.
- Vanessa.! - krzyknął i pobiegł za nią. Wbiegł szybko do salonu.
- Widzieliście Vanesse.? - zapytał zdenerwowany blondyn.
- Chyba wyszła. - odpowiedziała Laura.
- Dobra, dzięki. - powiedział i szybko wybiegł ze swojego domu.
Pobiegł w stronę domu Państwa Marano, które było trochę daleko od domu Lynchów. Zauważył Nessę, która szła do domu dość szybkim krokiem. Dobiegł do niej i złapał za rękę.
- Poczekaj.!
- Puść mnie.!
- Nie.!
- Zostaw mnie w spokoju.!
- Nie puszczę, dopóki nie powiesz mi o co Ci chodzi.!
- O nic.!
- To czemu wybiegłaś z mojego pokoju, gdy wszedł do niego mój młodszy brat.? - stanął naprzeciwko Vanessy.
- Miałam powód.
- Jaki.? - powiedział, gdy znów dzieliły ich tylko milimetry.
- A to już nie Twoja sprawa. - powiedziała i chciała się wyrwać, aby wrócić do domu, ale Riker jej na to nie pozwolił.
- Ok. Nie musisz mi mówić, ale wiec, że mi mogłaś zaufać. - powiedział z naciskiem na "mogłaś".
- Puścisz mnie już.? - zapytała oburzona.
- Spoko. - powiedział i ją puścił, przy czym dziewczyna ruszyła w stronę domu.
- Tylko dla Twojej informacji... Podsłuchałem Twoją rozmowę z Laurą.! Całą.! - krzyknął, a brunetka stanęła w miejscu.
- I słyszałem wszystko, co o mnie mówiłaś. - powiedział z naciskiem na "wszystko".
- I pocieszę Cię. Nie czuję w ogóle tego co Ty.! - skłamał. Dziewczynie zrobiło się strasznie smutno z tego powodu. Szybko pobiegła do domu i skorzystała z okazji, że rodziców nie ma w domu. Wyciągnęła z szuflady scyzoryk i zaczęła ranić swoje ciało. Krew lała się powoli ,a ona z każdym cięciem traciła jej więcej. W tym samym czasie Riker siedział w parku niedaleko domu Marano i myślał nad swoim zachowaniem.
-Dlaczego ja to powiedziałem? Przecież ja ją kocham!-mówił do siebie.
Myślał o tym ,co ona mogłaby sobie zrobić gdyby odwzajemniała jego uczucia. Próbował dodzwonić się do Nessy. Nic z tego, nie odbierała. Postanowił iść do niej osobiście i przeprosić. Gdy był przy drzwiach pukał,stukał,walił itp. Nic, nikt nie otwierał.
Postanowił zadzwonić do Laury, żeby się zapytać, czy ma klucz do domu, bo Vanessa nie otwiera. Dziewczyna powiedziała, że tylko jej siostra miała klucz. Chłopak nie przestawał walić w drzwi. Gdy już się zmęczył zobaczył otwarte okno u góry domu. Wszedł na drzewo, później na balkon i wszedł do pokoju 21-latki. Zauważył leżącą na podłodze zakrwawioną Nessę, a przy niej nóż. Szybko zadzwonił po karetkę. Otworzył drzwi wejściowe, a panowie zabrali dziewczynę do karetki. Riker chciał z nimi jechać, żeby zobaczyć czy przeżyje. Na początku się nie zgodzili, ale później, gdy się zapytali czy chłopak jest kimś ważnym dla niej, a on powiedział, że tak, momentalnie zmienili zdanie.
Przez całą drogę do szpitala Rikera trzymała Vanesse za rękę i mówił "Nie zostawiaj mnie. Jesteś dla mnie ważna" lub "Jeżeli ty umrzesz to ja razem z tobą". Po przyjeździe do szpitala zabrali pacjentkę na oiom. Riker wszystkiemu się przyglądał i nie mogło obejść się bez przynajmniej jednej łzy. Gdy lekarz wyszedł z sali, blondyn zarzucił go pytaniami.
- Panie doktorze, ona wyjdzie z tego.?
- Na razie wszystko idzie dobrze. Narobiła dość małe rany, niż inni ludzie, którzy się tną.
- A czy mógłbym tam wejść.?
- Oczywiście, ale jak się przebudzi. Dobrze.?
- Tak.
- A kim Pan dla niej jest.?
- Przyjacielem, nawet trochę więcej niż przyjacielem.
- W takim razie pielęgniarka Pana zawoła, jak się przebudzi. A czy ma pan jakiś kontakt z jej rodziną.?
- Mam numer telefonu jej siostry, ale nie chcę, żeby teraz przyjeżdżała. Jest ciemno i może stać się wypadek.
- W prawdzie to tak, ale raczej zauważy, że w domu nie ma jej siostry, a podłoga w jej pokoju jest zakrwawiona.
- Mogę do niej zadzwonić i powiedzieć, żeby nocowała u mojego brata, bo są razem.
- Dobry pomysł. Po co ją stresować.
W tej chwili pielęgniarka wyszła z sali i poinformowała lekarza, że Nessa już się obudziła.
- Mogę do niej wejść.? - zapytał blondyn.
- Teraz tak. - uśmiechnął się lekarz i poszedł do swojego gabinetu.Riker powoli otwierał drzwi do sali, w której leżała jego ukochana. Wszedł do sali i zobaczył Vanesse leżącą na łóżku gapiącą się w sufit. Kiedy zobaczyła Rikera na jej twarzy zawitał szczery uśmiech. Riker podszedł do jej łóżka usiadł na krześle przy nim.
-Vanessa tak Cię przepraszam. Ja wcale nie chciałem tego powiedzieć. W zasadzie sam nie wiem dlaczego to powiedziałem. Przecież ja Cię kocham jak nikogo innego. Jesteś moim powietrzem,sercem. Czymś bez czego nie mogę żyć. Nie wiem co bym zrobił gdybyś umarła. Pewnie zrobiłbym to samo co ty. Ja po prostu kocham Cię i żyje tylko dla Ciebie.Przepraszam-zakończył swój monolog i spuścił głowę w dół.
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i przytuliła go. Blondyn był zaskoczony ,ale odwzajemnił uścisk.
-Dziękuję-wyszeptała dziewczyna
-Za co?-zapytał
-Za to ,że jesteś ,byłej i będziesz. Za to ,że wtedy przyszedłeś do mnie i zadzwoniłeś po karetkę. Za to ,że Cię kocham-powiedziała ,a blondyn wbił się w jej usta.Brunetka odwzajemniła pocałunek. Całowali się namiętnie przez minutę. Nagle do sali wszedł Ross, Ellington, Rocky, Rydel i Laura.Weronika i Dagmara musiały iść do domu, więc nie przyszły. Byli zdziwieni widokiem jaki tam zauważyli, tylko Laura nie była. Dwójka momentalnie się od siebie oderwała.
- To już wiem w czym im przedtem przeszkodziłem. - powiedział Rocky.
- To ja idę. Pa Vanessa. - powiedział Riker, ale Ross nie pozwolił wyjść mu z sali.
- To my przepraszamy, że wam przeszkodziliśmy. - powiedział Ellington.
- Yyy Riker, chodź na słówko. - dodał Ross i wyszedł z nim z sali.
- Czy mi się wydawało, czy Ty i Vanessa....
- Wydawało Ci się.
- Na pewno.?
- Tak.
- Ok... - powiedział Ross, przy czym weszli znów do sali.Po chwili wszedł do sali lekarz i powiedział, że z Vanessą może zostać tylko jedna osoba. Wszyscy wyszli, a z Nessą został tylko Riker.-Vanesaa ,mogę cię o coś zapytać?-zapytał Riker
-Tak-odpowiedziała z nadzieją w głosie. Riker się uśmiechną i zapytał:
-Vanesso Nicol Marano. Czy zostaniesz moją dziewczyną?
Dziewczyna pisnęła "Tak" i rzuciła mu się na szyje.
KONIEC
Sorry za jakiekolwiek błędy :*
Super!!! *.*
OdpowiedzUsuń